Te dzieci zasłużyły na miano superbohaterów!

Autor: Anna Bator | 25.09.2017

Nie mają peleryn ani masek na twarzy. Nie potrafią latać ani widzieć przez ściany. Mają jednak ogromne serca, które ocaliły ludzkie życia, oraz opanowanie, którego pozazdrościłby niejeden dorosły. Mowa o dzieciach, które uratowały swoich bliskich, wzywając pomoc i próbując samodzielnie podjąć akcje ratunkowe. Są prawdziwymi superbohaterami, z których dumni są nie tylko rodzice, ale też cała Polska.

Bartek – bohater z Myślenic

Ma zaledwie 5 lat, a na swoim koncie wyczyn rodem z filmu o niezwykłych bohaterach. Bartuś Rapacz z Myślenic nie myślał o strachu, kiedy jego mama straciła przytomność. Głównym zadaniem chłopca było sprowadzenie pomocy. Choć nie mógł zadzwonić pod numer alarmowy, wiedział, jak ściągnąć ratunek do domu.

Pięciolatek, najstarszy z rodzeństwa, nie tracił czasu na poszukiwania telefonu, tylko wspiął się do przycisku uruchamiającego syrenę alarmową. Mieszkanie państwa Rapaczów mieści się w budynku remizy, a alarm połączony był z jednostką straży pożarnej. Dzielny chłopczyk, aby mieć pewność, że dźwięk został usłyszany, wcisnął go kilkukrotnie.

Strażacy nie byli pewni, czy jest to prawdziwy czy fałszywy alarm. Mimo wszystko zdecydowali się sprawdzić, co się dzieje. Intuicja ich nie zawiodła. Drzwi otworzył im Bartek, który szybko wskazał miejsce, w którym leżała nieprzytomna mama. Dzięki jego postawie pani Aneta czuje się już dobrze. O bohaterskim czynie chłopca usłyszała cała Polska. Zarówno rodzice, jaki i rodzeństwo oraz sąsiedzi nie kryją zdumienia. Bartek to prawdziwy superbohater!

Ala – 11-letnia Wonder Woman

To był wspaniały dzień. Ala wraz z młodszym rodzeństwem – Martynką i Kacperkiem – oraz mamą wracała z urodzin koleżanki. Gdy przechodzili przez przejście, jeden z samochodów nie zatrzymał się. Mama – pani Małgorzata – momentalnie odepchnęła córki i syna, sama jednak nie zdążyła uciec. Kobieta została potrącona na jezdni na oczach trójki swoich dzieci.

Ala wiedziała, co robić. Nie tracąc czasu, wyciągnęła telefon komórkowy i zadzwoniła po pomoc. Dyspozytorka przyjęła zgłoszenie dziewczynki o potrąconej mamie. Mała bohaterka dokładnie podała miejsce zdarzenia, ulicę oraz miejscowość. O tym, żeby zadzwonić pod numer 112, uczyła się w szkole. Wiedza ta uratowała życie jej mamy, bowiem karetka błyskawicznie pojawiła się na miejscu.

Ala nie uważa się za bohaterkę. Podkreśla, że to jej mama odepchnęła Kacperka, aby samochód w niego nie uderzył. Może oznaczać to tylko jedno – miłość i troskę o najbliższych zaszczepia się w dzieciach już od najmłodszych lat. Zarówno mama, jak i Ala to wspaniałe kobiety, którym zdecydowanie należą się pochwały.

Damian – nieustraszony strażak

Pomimo upływu lat ta historia wciąż mrozi krew w żyłach. Nie ma słów, które opisałyby bohaterską postawę 8-letniego wówczas Damiana. Nie bez powodu jest jednym z 12 małych superbohaterów, których przyjął w Pałacu Prezydenckim śp. Lech Kaczyński, dziękując im za odwagę.

Zdarzenie miało miejsce w 2009 r. w Międzyrzeczu. Była noc. W mieszkaniu spały trzy nietrzeźwe osoby oraz młodsza siostra Damiana. Nagle wybuchł pożar. Chłopczyk nie mógł obudzić dorosłych, w tym swojej mamy, postanowił więc samodzielnie wezwać pomoc i chronić siostrę przed ogniem.

Bohaterski, ośmioletni wówczas chłopczyk zadzwonił po pomoc i sam zaczął gasić płonące drzwi. Polewał je wodą aż do czasu przyjazdu straży pożarnej, aby obniżyć temperaturę w pokoju i zapobiec przedostaniu się ognia do środka. W tym samym czasie uspokajał i opiekował się młodszą siostrzyczką. Zachowanie chłopca było ponadprzeciętne, dojrzałe, rozsądne.

Damian bez wątpienia jest superbohaterem, który musiał stawić czoła nie tylko pożarowi, ale także nieodpowiedzialności dorosłych. Po tym wydarzeniu rodzeństwo trafiło pod opiekę babci.

Krystian – trzylatek kontra cukrzyca

Nie umiał powiedzieć, gdzie mieszka, w końcu miał wtedy dopiero 3 latka. Ale wiedział jedno – musi pomóc mamie. Krystian, bohaterski maluch z Łodzi, zadzwonił pod numer alarmowy 112 i powiedział, że mama źle się czuje. Chora na cukrzycę kobieta miała hipoglikemię i straciła przytomność. Dzięki telefonowi synka udało się ją uratować. Dyspozytor ustalił miejsce, z którego dzwonił chłopiec i natychmiast wysłał karetkę. Mały bohater może być z siebie dumny. Jego bliscy również.

Brajan – na zawsze w naszej pamięci

Brajan Chlebowski miał 6 lat, kiedy wybuchł pożar w jego kamienicy. Ogień rozprzestrzeniał się gwałtownie. Kiedy chłopczyk zorientował się, co się dzieje, sięgnął po telefon i wezwał straż pożarną. Uratował tym samym kilkudziesięciu mieszkańców kamienicy, w tym swojego ojca. Niestety, swój bohaterski czyn przypłacił życiem. Brajan zatruł się tlenkiem węgla, budząc wszystkich i dzwoniąc po pomoc.

Sytuacja miała miejsce 8 lutego 2005 r. Ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył Brajana pośmiertnie medalem Za Ofiarność i Odwagę. Chłopczyk jest najmłodszą osobą odznaczoną tym medalem. Ku pamięci małego bohatera jeden z łódzkich placów zabaw otrzymał jego imię. W 2006 r. stowarzyszenie ”Życie po przeszczepie” ustanowiło nagrodę im. Brajana Chlebowskiego dla osób zasłużonych w czynie przełamywania barier społecznych w temacie transplantacji.