Jak udzielić pierwszej pomocy osobie porażonej prądem?

Autor: Anna Bator | 25.09.2017

Porażenie prądem nie występuje tak rzadko, jak może nam się wydawać. Elektryczność otacza nas zewsząd, a sprzęty elektroniczne mnożą się niemal w każdym domu. Oznacza to, że przede wszystkim powinniśmy zwracać szczególną uwagę na zabezpieczenia przewodów, a także wiedzieć, jak reagować w sytuacji, kiedy dojdzie do porażenia prądem.

Po pierwsze: bezpieczeństwo

Wypadki zdarzają się nagle, dlatego często reagujemy impulsywnie, chcąc pomóc drugiej osobie. W przypadku porażenia prądem ważne jest, aby w pierwszej kolejności zadbać o bezpieczeństwo swoje i osób znajdujących się w pobliżu. Pod żadnym pozorem nie wolno dotykać porażonego prądem, dopóki nie odetnie się go od źródła zagrożenia. Aby to zrobić, najlepszym rozwiązaniem jest wyłączenie bezpieczników, czyli tzw. korków. Znajdują się one w każdym domu i budynku, najczęściej w pobliżu liczników. Wyłączenie bezpieczników odcina prąd we wszystkich gniazdkach, dzięki czemu nie ma ryzyka zwarcia i zapalenia się instalacji.

Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości, najlepiej odłączyć kabel od urządzenia, które jest sprawcą porażenia. Pamiętajmy jednak, aby nie złapać go własną ręką! Użyjmy do tego przedmiotu z tworzywa sztucznego, które nie przewodzi prądu.

Będzie to m.in.:

  • drewno,
  • papier,
  • guma,
  • plastik.

Możemy więc użyć kija od mopa czy szczotki, aby wyciągnąć kabel z gniazdka. Uważać musimy na metalowe przedmioty takie jak: aluminium, żelazo, miedź, a nawet złoto. Kiedy już odetniemy prąd od poszkodowanego, przystępujemy do pierwszej pomocy.

Ocena stanu poszkodowanego

Aby udzielić rannemu pomocy, należy ocenić skutki porażenia prądem. W łagodnych przypadkach jest to ból w klatce piersiowej (serce) i oparzenie. To drugie zależy od natężenia prądu i miejsca oparzenia. Częstym skutkiem jest utrata przytomności i zaburzenia oddychania. Nachylając się nad poszkodowanym, musimy sprawdzić, czy jest przytomny oraz czy oddycha. W tym czasie dobrze jest, jeśli druga osoba dzwoni po pogotowie ratunkowe (numer 999 lub 112). Jeśli jesteśmy sami, ten obowiązek należy do nas.

Jednym ze sposobów sprawdzenia oddechu jest przysunięcie swojego ucha do nosa ofiary – wyczujemy wówczas oddech na naszej skórze. Nachylając się, obserwujmy klatkę piersiową –  czy unosi się podczas wdychania powietrza. Innym sposobem jest sprawdzenie tętna na szyi lub nadgarstku.

Jeśli poszkodowany oddycha, ale jest nieprzytomny, układamy go w pozycji ustalonej bocznej. Polega ona na położeniu poszkodowanego na plecach i zgięciu jednej ręki w łokciu, skierowanej do góry. Przeciwną nogę zginamy w kolanie, pamiętając, by stopa ofiary przylegała od podłoża. Przytrzymując kolano, chwytamy dalszą rękę porażonego i przekładamy ją w poprzek klatki piersiowej aż do policzka. Dociskamy ją do niego i w tym samym czasie pociągamy biodro tak, aby ofiara przekręciła się na bok w naszą stronę. Należy pamiętać o odchyleniu głowy poszkodowanego do tyłu, aby poprawić drożność dróg oddechowych.

Opatrzenie poparzenia

Czekając na przyjazd karetki, możemy rozpocząć opatrywanie ran. Przede wszystkim należy usunąć odzież, która ma bezpośredni kontakt z poparzoną skórą. Robimy to delikatnie i ostrożnie, aby nie oderwać wraz z nią fragmentów materiału. Jeśli mamy możliwość, obcinamy odzież. Kolejnym krokiem jest zdjęcie biżuterii, np. obrączek, pierścionków czy zegarków (zwłaszcza w przypadku poparzeń ręki). Oparzona skóra puchnie, a obrzęki mogą powodować ucisk, a nawet martwicę tkanek.

Pod żadnym pozorem nie okładamy rany lodem ani nie przemywamy produktami na bazie alkoholu, ponieważ może to pogłębić uszkodzenia. Warto delikatnie oczyścić poparzone miejsce, polewając je chłodną wodą. Następnie przykrywamy oparzenie jałowym opatrunkiem, który powinien znajdować się w domu czy w apteczce samochodowej. Jeśli nie mamy nic takiego pod ręką, możemy użyć prześcieradła lub innej tkaniny, która nie podrażnia i nie mechaci się (ryzyko przyklejenia materiału do rany).

Brak wyczuwalnego oddechu

W przypadku braku oddechu należy wykonać masaż serca. U osoby dorosłej jest to 30 ucisków i 2 wdechy przy zatkanym nosie. Ustami należy objąć całe wargi poszkodowanego, aby wdech dostał się do jego płuc. Podobnie jest w przypadku niemowląt i małych dzieci. Ważne, aby pamiętać o 5 oddechach ratowniczych, od których zaczynamy resuscytację u małych dzieci. Podczas prowadzenia akcji, po upływie minuty, przez ok. 10 sekund sprawdzamy, czy osoba oddycha. Przykładamy ucho do jej ust i obserwujemy klatkę piersiową – czy porusza się w momencie nabierania powietrza i opada przy wydechu. Sekwencję 30 ucisków i 2 wdechów powtarzamy do czasu przyjazdu karetki pogotowia lub do momentu odzyskania przez poszkodowanego oddechu.