Uratowany przez przechodnia

Autor: Agnieszka Gotówka | 12.09.2017

Piotr Nowak miał pierwszy atak padaczki. Nigdy wcześniej to go nie spotkało, dlatego sam był zaskoczony. W tłumie ludzi znalazły się dwie nastolatki, które nie zawahały się ani chwili. Udzieliły mu pierwszej pomocy i wezwały karetkę. Dzięki nim Piotr nie zrobił sobie krzywdy w czasie drgawek i trafił pod opiekę lekarza.

Agnieszka Gotówka, Wirtualna Polska: Kilka tygodni temu miałeś pierwszy atak padaczki. Do zdarzenia doszło na ulicy. Kto ci wtedy pomógł?

Piotr Nowak: Tego dnia od rana nie najlepiej się czułem. Szedłem do pracy. Byłem akurat w przejściu podziemnym. Nagle upadłem. Ocknąłem się dopiero w karetce. Sam niewiele więc pamiętam z całego zajścia, ale relację poznałem od mojej koleżanki, która akurat również tamtędy przechodziła.

Czy to ona udzieliła ci pierwszej pomocy?

Nie, ona pojawiła się na miejscu, gdy dwie młode dziewczyny już mi pomagały. Dowiedziałam się później, że obie miały 15 lat i chodziły do pobliskiej szkoły. Jedną z nich była sąsiadka mojej koleżanki, więc wiedziałem do kogo iść z wyrazami wdzięczności. Podziękowałem im za odwagę i za to, że tak szybko zareagowały. To był mój pierwszy atak padaczki, teraz wiem na ten temat nieco więcej. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla osób postronnych nie wygląda to dobrze.

W jaki sposób te młode dziewczyny ci pomogły?

Jedna z nich trzymała moją głowę, druga w tym czasie dzwoniła po pogotowie. Gdy moje ciało przestało się trząść, ułożyły mnie w pozycji bocznej. Byłem nieprzytomny. Koleżanka mówiła mi, że jedna z dziewcząt sprawdzała, czy oddycham. Opowiadała mi, że obie zachowywały się bardzo swobodnie. Wyznaczyły z tłumu osobę, która miała wyjść z przejścia podziemnego, by ekipa pogotowia szybciej dotarła na miejsce.

Jak myślisz, skąd wynikała ta ich śmiałość i chęć pomocy?

Dziewczyny były odważne, to na pewno. Nie bały się podejść do nieznanego im mężczyzny, który leży na ziemi, ma otwarte szeroko oczy i jego ciało drży. Sam nie wiem, czy miałbym w sobie tyle śmiałości, by pomóc takiej osobie. Pewnie bałbym się, że jest pijana albo że zrobię jej krzywdę. Myślę, że na tamtą chwilę moja pomoc ograniczyłaby się do wezwania pogotowia. Dzisiaj jednak inaczej na to patrzę.

Co się w takim razie zmieniło?

Po ataku padaczki zatrzymano mnie w szpitalu na badania, bo tak jak wspomniałem, był to mój pierwszy atak. Miałem też okazję porozmawiać z lekarzem, który jeździ w pogotowiu ratowniczym. Powiedział mi wtedy, że w chwili wypadku czy innego zdarzenia liczy się każda minuta. Gdyby te dziewczyny mi nie pomogły, choćby przytrzymując mi głowę, mógłbym ją sobie mocno poranić. Leżałem przecież na betonie. Po ataku nie odzyskałem przytomności, ale do przyjazdu karetki nastolatki sprawdzały, czy oddycham. Gdybym przestał, pewnie podjęłyby reanimację. Ułożyły mnie też na boku, więc nie mogłem się zakrztusić śliną. To drobne gesty, które składają się jednak na wielki czyn. Dzisiaj inaczej więc podchodzę do kwestii pierwszej pomocy. Trochę czytałem na ten temat, wziąłem też udział w bezpłatnym szkoleniu.

Jak zareagowały dziewczyny, które ci pomogły, gdy przyszedłeś im podziękować?

Koleżanka, która była świadkiem zajścia, powiedziała mi, jak nazywała się jedna z dziewcząt. Tak jak wspomniałem, były sąsiadkami. Poszedłem więc do szkoły nastolatek, bo obie chodziły do tej samej klasy. Podziękowałem im w obecności wychowawcy i dyrektora. Chciałem je w ten sposób wyróżnić, pokazując innym, że ich koleżanki zrobiły coś tak wyjątkowego, a tak zwyczajnego zarazem. Dałem też do zrozumienia, że nie bez powodu uczą się pierwszej pomocy w szkole. Takie zajęcia to nie kolejna nudna lekcja do ”odhaczenia”. Zawsze mogą znaleźć się w sytuacji, w której będą musieli wiedzę tę wykorzystać w praktyce. Wydawało mi się, że dziewczyny są speszone takim wyróżnieniem, ale uważam, że w pełni na to zasłużyły.

Bardzo często słyszy się, że jako pierwsze pomocy udzielają właśnie ludzie młodzi, często nawet dzieci. Z czego to może wynikać?

Z całą pewnością nie boją się pomagać, bo nie myślą o konsekwencjach. Dorośli analizują, zastanawiają się. Nie podchodzą, bo nie wiedzą, co robić. A dzieciaki od razu ruszają z pomocą. Bardzo dobrze, że również do nich kieruje się akcje uczące zasad udzielania pierwszej pomocy. To wspaniale, że szkoli się młode pokolenie. W przyszłości nie będą bali się pomagać innym. Dla nich będzie to coś zupełnie naturalnego.